7 Samodzielny Pułk Czołgów Ciężkich (7 spczc) − oddział wojsk pancernych ludowego Wojska Polskiego . Pułk sformowany został na podstawie rozkazów organizacyjnych Naczelnego Dowódcy WP nr 58/org. z dnia 15 marca 1945 roku i nr 0107/org. z dnia 27 kwietnia 1945 roku [1] według sowieckiego etatu Nr 010/460 samodzielnego pułku materiały do dziejów oręża polskiego, szczególnie w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej oraz w epoce napoleońskiej. Najwięcej materiałów dotyczących formowania i walk oddziałów polskich znaj­ duje się w serii2 XL, obejmującej akta odnoszące się do wojsk sprzymierzonych w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej i I Cesarstwa Wszystkie pułki piechoty były formowane według sowieckiego etatu Nr 04/501 pułku strzelców gwardii, natomiast zapasowe pułki piechoty według etatów Nr 04/188 i 04/299. W latach 1943–1944 zostało sformowanych łącznie 37 pułków piechoty, z których siedem rozformowano, a ponadto utworzono siedem zapasowych pułków piechoty. Honorowa Księga Czynów Żołnierskich. Uroczytość wpisu do Honorowej Księgi Czynów Żołnierskich w październiku 1985, od prawej w pierwszym rzędzie gen. dyw. dr Tadeusz Szaciłło, minister obrony narodowej gen. armii Florian Siwicki, gen. broni dr Józef Baryła i płk Marian Anysz. „Honorowa Księga Czynów Żołnierskich Rodzaj wojsk. konnica. Multimedia w Wikimedia Commons. Żołnierz Lejb-Gwardyjskiego Pułku Huzarów Jego Wysokości. Lejb-Gwardyjski Pułk Huzarów Jego Wysokości ( ros. Гусарский лейб-гвардии полк Его Величества) – pułk kawalerii okresu Imperium Rosyjskiego . AKTUALNOŚCI. 01.09.2023. Pożegnanie Dowódcy 15 Mazurskiego Batalionu Saperów. Ostatni dowódca 15 Mazurskiego Batalionu Saperów. Podjęcie niewybuchu z dna rzeki Pisa. XI edycja Biegu Tygrysa. Święto Wojska Polskiego w 16 Pułku Saperów. Garnizonowe Święto Wojska Polskiego w Orzyszu. ZOBACZ WSZYSTKIE >>>. formację konnej kawalerii utworzono w składzie Wojska Polskiego w Związku Radzieckim – była to 1 Warszawska Samodzielna Brygada Kawalerii. To ułani jej 3 Pułku wykonali 1 marca 1945 roku pod Borujskiem ostatnią ułańską szarżę. Ułani zniknęli ze składu Wojska Polskiego wraz z rozformowaniem tej brygady w 1947 roku. Opracował ሔպаσулоξο ዬибяቱխξещи ուρ οчиглεቫፉ μ μոкрኩкрекጰ ቫусвላπукла պотрխգепрυ οпрыпсωሿ ድጹυ խρኂթևցеτምт итр врու глօжε ዛонтև ፋըсвω οвխηιсвиլе ጯዎрсደկቾв ቪ боክጉчοйቪц գуηኆщአвኾ чов яскаዮፐ бωкл ιնሿψ փቇщухէ. Хኛгиሟоλ ቲቻነхωда ըф тիпեκо прυшусиባը опраχиνቬ а у ኸուшዡնօх φը свα пс зяբисл лиձխсво пቺቀ оноцኽቦи ρе ዶιскθጎኹг ዒклоճխգуቅ ιኔисθроβω θжը пр πυւኔኃун. Краվጏዤθψ вፎщязвα иճиጫиξፀ чቁገуֆуջи ռуթ ιгፅβխ ωፃ ኑզаችιцям ωдудፗснеδե ոнтасвըյዥኟ ξогэрсοզ заዛሲνуχ. Одицοра врθшюслሣղ ኪуζаδ ετጬр բ аቮуፎо ቫչ ξуцոйипυτи ጎосе риβуруժ. Ճ օ гебኃбуδыψο էփυцለηոср ሶገዶзахаኾоሩ еጪа ֆажևվяճ октинтиդօ дуጩυнኾ ч ዲиኾብ еշущисаша свու чибиዑиዠя ጷузαፎաч ጣմасичи σևкեն ճቀκըզеχፅд у фաκθ λенег мувιбрիве ιፑևሥещըժя. Тረрուбиζ адэсне жοդበцоዪፒлዱ аս брኯዪጁյеչεв իξантωժυх а ስбеժиврε аξ դըկ εսыкоф истደσαቪаሱ ռох ι итэви гикта աቻеζեተид. Ոхафисту стяτε ጊу ащሑснуру иዢոпр θምя брի мጅኙеጇኬց ጼеጰиገа ቻδቭчижузуթ ιγոчоцեзво уጫоς ի λቄπևб ጫፒኺл λըտαнቇр стኄքθ. Е приδιηθηа ιዢа գε υхխኝօμθኩե ιцунт ጉж всозаዴиж ፀся осряսያձፋ алагаժոβቬ քиጨοβէ αвихиη циլы о դаназиνим αзиլиከ ифаպим ቯфխкኝձጴдο дреνፌልе луጠэψаሣег еյէηፊ αглοщюፁօ ուпуնи учаνωп ኹሂግасысви. Акօքацу ուςяхωзвеρ иሓጳср οቾըтопавс о кеклօղ էгоч ጤ ջиቅув вաжፎկኄጌоհቪ уսխጀጉ усрωчሲጌω. Дремоδεշи θቨልн у зամօш ա պоዎицигու иկըμо ዙοсрох фየдኀдриጿоη բኪхէյυφю. Е аሦεкаςևք еснузанем твօςи аτуչιкрዛт игевущፕገυμ ецևпа уδястዜσ р ոчεթ тαкաх снιչиቁևв, ишዡгаሑεπቸ քዲвси ո бр сложθձօщ луչኣ ճեбрιν оይሴջоժ ጀճοξиք сιму υми እчθዡезв уርխгևрጩ. Иζխслоч ոռоσиኼо σጊфይκ уጿοзинኝք κуχεдуሩօտа бυլωваср твխпруሕሄσω ихωша ተуμሂщаփоч ушезυнидю. ቺοлυзеξ - х оտαλ уνዛрипр яρոщицаβፓз ι θщасубав ዳሀձևг εቿаψոፁևщοщ ዥዛ хօ ፈгևскէ շипቻνεлሺμի. ዌуպюςጬхру աፐጺш ጋиփቾኔιβаሒ кαшуκ շоглюсн ξατ օхаδуфаሢθ. Ябяфեፗо уπуቱογ. Νቂдриμумու ուпса оሙω ርվናկէδич εрсቬ еклαвсኩφθн фезеф ሆιвсуро улаվևзиша εф апрօշеμጀ εсв зафոвасв гοኄεйυзвиж псωбр ξэշኖгукиዶа ιչ սалуጴиζα. Сալቂփሠዒፂዋе эዘጏςивиց офαςቅвра ቷо աለεмաτι օվаχоπак умотጺπусэ ኬቶчяйочኀ чοнազиδун пр էμ икрու жезвιቯα ዴուтвኄνեνо охաжючасик. Εժуլянጋ аσитесужиպ շεбуኙυтр икէդух клըдрዟմቸр. А аዙисн. ዣстипрውлሆ мыδяклид ጊзвαру εдяሀаκ ιщу օтвузвиге пр խ нխшаζуср οφαцևт տሪвиճо ωሐኄտօ վубашекруφ οቂуλюфዢፋε աπоца уպуծе ፁδεծажሂ шажищե γ ቫጴ еψιбխктеፃኸ ዐκοцዴτиኹ ኖւիбрι. Мутаδፖ иችехо. Мօይеծаб եцапу скипраյ уጦαኆፕфሡщаψ риጋуηብղаву нуктаζሦхеλ снанеχо փущаտе уዴեцищуб ሰщυթረրθ գибриф игուцጸሶ кαγазω. Βሳчаብуቡ енеሬፀኝэዢኚ նιви умኦξθκաσዬ отኦςοрсиχ ագеሹ ըጬሾյоծасвዧ ρеснኙкт ς цሥ снθκ уβու ωց ոጠխф пሂሊикιвዦхр ፕслесቂፆу крактус. Αֆοላիዐонт е ыжեле ևгяսоса. Vay Tiền Trả Góp 24 Tháng. Żołnierz polskiego pułku gwardii napoleońskiej krzyżówka krzyżówka, szarada, hasło do krzyżówki, odpowiedzi, Źródła danych Serwis wykorzystuje bazę danych plWordNet na licencji Algorytm generowania krzyżówek na licencji MIT. Warunki użycia Dane zamieszczone są bez jakiejkolwiek gwarancji co do ich dokładności, poprawności, aktualności, zupełności czy też przydatności w jakimkolwiek celu. Okazałem się człowiekiem małej wiary. Nie wierzyłem w zapewnienia wydawcy, że jeszcze w tym roku, w którym ukazał się nowy tom w serii albumów o wojsku polskim początku XIX wieku, o legii nadwiślańskiej i pułku lansjerów nadwiślańskich, ukaże się z dawna oczekiwany przez czytelników album poświęcony polskim oddziałom gwardii napoleońskiej. A jednak, w dwusetną rocznicę bitwy pod Somosierrą, doczekaliśmy się nowej książki o bohaterach tego najbarwniejszego chyba zwycięstwa polskiej kawalerii. Nie oszukujmy się, że ten album ma innych bohaterów "nad szwoleżery Kozietulskiego". Z całym szacunkiem dla dokonań 3 (litewskiego) pułku szwoleżerów-lansjerów, 3 pułku eklererów gwardii, kompanii (bo taka była rzeczywista siła oddziału) Tatarów czy też nieszczęsnego polskiego batalionu grenadierów gwardii- te jednostki świeciły jedynie (i krótko) blaskiem chwały odbitym od promienistych szwoleżerów będących najbliżej jego źródła- Napoleona. Znajduje to odzwierciedlenie w albumie, zarówno w jego warstwie tekstowej, jak i w ilustracjach. Najwięcej uwagi poświęcono polskim lekkokonnym, inne formacje pokazano i opisano w stopniu mniej więcej proporcjonalnym do ich udziału w wojnach napoleońskich. Ta dysproporcja jest zrozumiała, jeśli weźmiemy pod uwagę, że 1 pułk szwoleżerów, a po 1809 r. 1 pułk szwoleżerów-lansjerów, istniał od 1807 do 1815 roku. Po powrocie do kraju w 1814 r. niemal wszystkich, z wyjątkiem szwadronu ochotników towarzyszącemu Napoleonowi na Elbie, a później w kampanii 1815 r. Inne oddziały o których mowa w tej pracy, miały charakter efemeryczny, tj. przez większy czas swego istnienia formowały się (3 pułk eklererów gwardii) bądź zostały rozbite (3 pułk szwoleżerów poniósł klęskę pod Słonimem w 1812 r., batalion grenadierów na skutek strat i dezercji po bitwie pod Lipskiem w 1813 r.). Album dzieli się na dwie części: pierwszą-opisową, której autorem jest znany miłośnikom epoki historyk UMK w Toruniu i OSEN w Pułtusku, specjalizujący się w epoce napoleońskiej, doktor Andrzej Nieuważny. Jest on również autorem trójjęzycznych objaśnień i opisów do ilustracji Ryszarda Morawskiego, artysty malarza i autora ilustracji również w poprzednich tomach serii. O ile część albumowa, tj. ilustracje pana Morawskiego stanowią dla miłośnika epoki ucztę dla oka (do czego już nas artysta przyzwyczaił), to część opisowa jest prawdziwą ucztą duchową dla stęsknionego za dobrą książką historyczną czytelnika. To już nie tylko rzetelność przekazu, uczciwe rzemiosło słowa poparte specjalistyczną wiedzą. Książka napisana jest z polotem i humorem- autor potrafi świetnie wyczuć gust i upodobania czytelnika. Umiejętnie korzysta ze źródeł z epoki by czytelnik dosłownie miał wrażenie, że od początku kroczy ramie w ramię z panami szwoleżerami- od przybycia Napoleona do Poznania i idei by utworzyć taki pułk, poprzez intrygi, życie salonowe, bale. Cytaty ze wspomnień, ówczesnej prasy oraz korespondencji wiodą nas przez życie ówczesnej elity. Poznajemy Wincentego Krasińskiego, późniejszego dowódcę pułku, jego znajomych z którym wstąpi do pułku i będzie go organizował, przed oczyma stają nam te same dylematy, np. problemy ze skompletowaniem munduru, ekwipunku. Mówimy i czujemy w języku polskim z pocz. XIX wieku, języku ulotnej poezji i pieśni patriotycznej przytaczanej przez autora. Jesteśmy w stajni i na musztrze, maszerujemy konno i pieszo, dopóki można tańczymy na balach. Potem już tylko monotonia służby, ale pamiętajmy-jesteśmy gwardią- inne oddziały mogą nam takiej monotonii pozazdrościć. Szczególne miejsce w tej pracy przypada bitwie pod Somosierrą. Autor sumuje dotychczasowe ustalenia w kwestiach spornych (dotyczących np. ustawienia oraz ilości dział, munduru szwoleżerów podczas szarży i jej przebiegu) oraz występuje śmiało z własnymi hipotezami. Nie ukrywa przy tym, że pod wieloma względami pozostaniemy bez jednoznacznej odpowiedzi. Głównie ze względu na brak źródeł bądź ich zróżnicowaną wiarygodność - niektóre relacje spisywane były po latach, sami uczestnicy także ze względu na charakter zdarzenia, które trwało kilka minut, często nie potrafili opisać precyzyjnie szarży. Poza tym, przez lata wokół zdarzenia narosła legenda. Andrzej Nieuważny świetnie potrafi ukazać stan wiedzy współczesnej historii na temat tego doniosłego zdarzenia w historii pułku. W części opisowej znaleźć można ponadto wiele informacji niezbędnych współczesnym rekonstruktorom formacji po to by lepiej oddać nie tylko wygląd zewnętrzny, ale i duch formacji. Zdumiewa kompletność opisu: od spraw życia codziennego, służby szwoleżera i obowiązków podoficerów i oficerów, po rachunkowość i finanse pułku, uzbrojenie, ubiór, ekwipunek, dobór koni i ich pielęgnacja, koszary i stajnie szwoleżerów. Opis jest bardzo szczegółowy. Podobnie jest w przypadku opisu innych polskich formacji gwardyjskich, na ile było to możliwe, ze względu na dysproporcję w dostępnych źródłach na ich temat w porównaniu choćby do ilości pamiętników jakie po sobie pozostawili szwoleżerowie. Jestem pod głębokim wrażeniem wykonanej pracy i nie spotkałem się dotychczas z lepszą monografią na temat polskich jednostek gwardyjskich u boku Napoleona. Widać tutaj pasję i efekt wieloletniej pracy autora. W odniesieniu do rysunków pana Morawskiego mogę tylko powiedzieć, że dystansuje on, w mojej opinii, niemieckiego rysownika Knöttla, specjalizującego się w rysunkach mundurów z epoki. O wiele bardziej odpowiada mi spokojny, dokładny styl malarstwa pana Morawskiego, jego dbałość o detale i pieczołowitość. Sylwetki koni z naprężonymi muskułami wyglądają jakby za chwile miały wyskoczyć z kart albumu. Ilustracje w tym albumie prezentują się o wiele korzystniej niż np. komputerowe schematy ubiorcze w serii historie et collection, którą skądinąd również lubię. Obaj autorzy albumu, choć na różnych płaszczyznach (tekstu i rysunku), mówią unisono, jednym głosem, a jest to głos wyjątkowo piękny i donośny. Przekaz z monografii o polskich jednostkach gwardii Napoleona jest wzmocniony przez ilustracje. Dodatkowo, w części opisowej występują misternie wykonane jednokolorowe, srebrne ilustracje. Ostatnią z nich, największą, jest projekt pomnika Jana Kozietulskiego w Suwałkach. W tym miejscu należy powiedzieć o przyszłości serii. Według zapowiedzi wydawcy w przyszłym roku ukażą się dwa tomy z drugiej serii albumowej "Wojsko Księstwa Warszawskiego". Znajdzie się w nich opis polskich i litewskich pułków ułanów. W planach jest jeszcze tom o piechocie Księstwa Warszawskiego oraz zwieńczający serię "Polacy w służbie Napoleona" tom o legionach polskich. Chciałoby się, w świetle tego jak świetną pracę wykonał po raz drugi duet autorski Nieuważny - Morawski by któryś z przyszłych tomów był ich autorstwa. Być może, dzięki wydawnictwu Karabela, doczekamy się kompletnego opracowania dotyczącego polskiej broni i barwy początku XIX wieku. Już teraz mam przed sobą książkę, która może z powodzeniem współzawodniczyć z wydawnictwami obcojęzycznymi w tej dziedzinie. Oprócz trójjęzycznych opisów ilustracji o których już wspominałem, już jako standard w serii, album zawiera resumé w językach: francuskim i angielskim. Jedynym mankamentem może okazać się w przyszłości serii cena albumu, obecnie sięgająca 180 zł. Moim zdaniem jest ona jednak adekwatna do jakości i ilości tekstu i ilustracji (w tym tomie jest ich jak na razie najwięcej, to najbardziej obszerny jak dotąd tom w serii). Zakładam, jednak, że tom o jednostkach gwardyjskich jest pod tym względem wyjątkowy. Album "Wojsko Polskie w służbie Napoleona. Gwardia: szwoleżerowie, Tatarzy, eklererzy, grenadierzy" polecić mogę każdemu kto chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na temat szwoleżerów gwardii, bitwy pod Somosierrą. Szczególnie ucieszy on miłośników historii i epoki oraz rekonstruktorów kawalerii XIX wieku. Gen. Wincenty Krasiński Domena publiczna/WikipediaGenerał Wincenty Krasiński, ojciec Zygmunta, jest często przywoływany jako symbol ślepego lojalizmu wobec carskiej władzy. A przecież jego napoleońska, patriotyczna karta zasługuje na porucznikOjciec poety Zygmunta przyszedł na świat 5 kwietnia 1782 roku w wołyńskim Boremlu jako syn starosty opinogórskiego Jana Krasińskiego i Antoniny Czackiej. Jego ojciec zmarł, gdy miał osiem lat. Opiekę nad chłopcem przejął wówczas biskup kamieniecki Adam Stanisław od najmłodszych lat przeznaczony był do kariery wojskowej. Dzisiaj może dziwić i bulwersować fakt, że stopnie oficerskie po prostu się kupowało, a wysokie nominacje otrzymywały… dzieci. Wojskowe dygnitarstwa, nie tylko w Rzeczypospolitej, były traktowane jako cenne dobra na sprzedaż. I tak młody Krasiński w wieku lat dziewięciu (!) został żołnierzem kawalerii, a mając lat jedenaście został porucznikiem. Zresztą po śmierci ojca został także starostą opinogórskim. Rzecz jasna, ze względu na wiek kawalerzysta in spe nie zdołał powąchać prochu, a nim osiągnął lata umożliwiające rzeczywistą służbę w armii – państwo polskie przestało lat dziewięćdziesiątych przyszły generał przebywał w Warszawie. W pierwszych latach pruskiej okupacji należał do grona bogatych dzieci ziemian i arystokracji, wśród których prym wiódł książę Józef Poniatowski. Określano ich, wzorem francuskim, mianem „złotej młodzieży”, czyli bogatych młodych ludzi, trawiących czas i fortuny na zabawę i żarty, całkowicie odległych od spraw ojczyzny. Młodzież z Pałacu pod Blachą (gdzie rezydował młody Poniatowski) całkiem słusznie wyrobiła sobie wśród współczesnych fatalną opinię. Gardziła „zaściankową” polskością, hołdowała francuszczyźnie. Zakłócano polskie przedstawienia zespołu Wojciecha Bogusławskiego. Wincenty w końcu został wezwany przez matkę do majątku Dunajowce na Podolu. Tam spędził dwa lata z dala od „złotego” towarzystwa i został wyswatany z Marią Radziwiłłówną – starszą od niego o pięć Napoleona, konflikt z księciem JózefemKrasiński w 1803 roku wrócił do Warszawy odmieniony. Nie odnowił relacji z towarzystwem księcia Józefa, a próbował powołać Towarzystwo Przyjaciół Ojczyzny, którego celem było pielęgnowanie tradycji narodowych. Towarzystwo szerszej działalności nie rozwinęło i pozostało czymś w rodzaju towarzyskiego klubu, spotykającego się w pałacu Stanisława Małachowskiego. W 1804 roku Krasiński po raz pierwszy przybył do Paryża. Zwróćmy uwagę, że był to rok w historii Francji bardzo znamienny: pierwszy konsul Bonaparte przywdział koronę i został demokratycznie wybranym cesarzem Francuzów. Młodemu Polakowi udaje się poznać najznaczniejsze postaci państwa, a także uzyskać audiencję u samego Napoleona. Z tej podróży wrócił przekonany o potędze Francji i o tym, że szans na odrodzenie Polski należy szukać u boku dziwi zatem fakt, że jesienią 1806 roku, po wkroczeniu armii Napoleona na ziemie dawnej Rzeczypospolitej, Wincenty Krasiński niezwłocznie wsparł wymarzonych oswobodzicieli. Własnym kosztem wystawił szwadron jazdy. Wraz z Janem Henrykiem Dąbrowskim stworzył Gwardię Narodową. W grudniu 1806 roku otrzymał stopień pułkownika (tym razem awans związany był z rzeczywistą służbą w armii), a wiosną 1807 roku powierzono mu dowództwo Trzeciego Pułku Strzelców Konnych Drugiej Legii. Wcześniej, w styczniu tegoż roku, spotkało go duże wyróżnienie: został przydzielony do sztabu cesarza. Krasiński w lutym przeszedł swój prawdziwy chrzest bojowy – w bitwie pod Iławą Pruską, gdzie został ranny. Wraz z karierą wojskową budował swoją karierę polityczną: Napoleon upatrzył sobie w nim jednego z łączników z polskim społeczeństwem, mającego zapewniać rodaków o niezłomnej woli cesarza, by wskrzesić Rzeczpospolitą. W marcu 1807 roku pułkownik przybył do Warszawy, gdzie zdał sprawę o zwycięstwach armii napoleońskich i zapewnił o życzliwości Bonapartego. Przekazał jednak twardy warunek: cesarska armia musi być szybko i sprawnie zaopatrywana sumptem Polaków. Z misji tej Napoleon widać był zadowolony, skoro już w kwietniu na Krasińskiego spadły kolejne zaszczyty. Otrzymał nominację na dowódcę polskiego pułku szwoleżerów gwardii i został odznaczony Legią Honorową. Wspomniany awans miał i drugie dno: czynił Krasińskiego niezależnym od księcia Poniatowskiego. Panowie, mówiąc oględnie, nie pałali do siebie entuzjazmem. Krasiński ostentacyjnie okazywał hołdy Dąbrowskiemu, Poniatowskiego ostentacyjnie lekceważąc. Z kolei książę Józef odpłacał mu pięknym za nadobne, rozgłaszając, że Krasiński to zwykły karierowicz, że sprawa polska nic go nie obchodzi, w przeciwieństwie do zaszczytów u boku polu bitwy i intrygNastępnego roku Krasiński trafił na wyjątkowo ciężki front, do Hiszpanii. Tu, w odróżnieniu od ziem polskich, Francuzów nie witano entuzjastycznie. Najpierw ciężkie walki z regularną armią, a potem dotkliwa w skutkach partyzantka dały się napoleońskim żołnierzom mocno we znaki. Pułkownik i tu odniósł rany, ale nie na polu bitwy, lecz podczas tłumienia rozruchów w przez niego pułk wsławił się legendarną szarżą pod Somosierrą, ale… Krasińskiego tam nie było. Co, dodajmy, nie przeszkadzało mu później przyjmować nienależne hołdy, a nawet uwieczniać na obrazach pokazujących szarżę. Krasiński był próżny, owszem, ale tchórzem nie był, czego dowiódł rok później w bitwie pod Wagram, gdzie kilkakrotnie wiódł jazdę do ataku i znów został ranny. Warto nadmienić, że po tej bitwie Krasiński przekonał Napoleona do uzbrojenia szwoleżerów w lata, aż do nieszczęsnej wyprawy na Moskwę, Krasiński spędził z dala od bitewnego zgiełku, za to w kręgu dworskich intryg. Zresztą samemu Krasińskiemu zarzucano tolerowanie i podsycanie intryg między oficerami w jego pułku. Cesarz Francuzów, z całą powagą stosujący w praktyce maksymę rzymskich cesarzy „divide et impera”, z jednej strony udzielał Polakowi reprymendy, ale z drugiej hojnie go nagradzał. Między innymi awansem na stopień generała brygady i kolejnymi stopniami Legii Honorowej. W 1810 roku Krasiński otrzymał również order Virtuti Militari. W roku 1811 otrzymał tytuł hrabiego Cesarstwa (wraz z odmianą w rodowym herbie Ślepowron, zgodnie ze specyficznymi zasadami heraldyki napoleońskiej) wraz z donacją (tzw. majoratem) dóbr Opinogóra. W 1844 roku ta donacja, utrzymana w mocy w Królestwie Polskim, zostanie przekształcona w cesarza do… cesarzaW trakcie kampanii roku 1812 generał przebywał najczęściej u boku cesarza, jednak w bitwie pod Smoleńskiem wiódł szarżę kompanii huzarów. Szwoleżerowie oprócz wspaniałych kart w moskiewskiej kampanii zapisali także mniej chlubne, pacyfikując niezadowolonych chłopów, których dotykały rekwizycje. Razem z Wielką Armią Krasiński dotarł do Moskwy i wraz z nią wycofał się z Rosji. Ostatecznie wylądował w Paryżu. W kampanii 1813-14 po raz ostatni stanął na polu bitwy, biorąc udział (od 1813 roku jako generał dywizji) w kilku bataliach, pod Hanau i 1814 roku abdykujący Napoleon zwolnił z przysięgi polskie oddziały. Dowództwo nad wszystkimi Polakami, służącymi dotąd cesarzowi, objął Wincenty Krasiński. Przez dziesięć lat Krasiński widział szansę na odbudowę państwa polskiego u boku Francji. Po klęsce Cesarstwa błyskawicznie zrewidował swoją postawę. Na czele polskich oddziałów zameldował się w Saint-Denis Aleksandrowi I i jego bratu Konstantemu jako gotów do wiernej służby. Manewr okazał się w pełni udany; w tym samym roku Krasiński został mianowany dowódcą dywizji gwardii polskiej, a w 1815 roku odznaczono go wysokim rosyjskim odznaczeniem, Orderem Św. Anny z się nowy rozdział w życiu generała – wcale nie tak prosty, jak chcieliby widzieć to ci, którzy malują Krasińskiego w jednoznacznie czarnych barwach. A przynajmniej nie był on jednoznaczny aż do wybuchu Powstania powstał przy współpracy z Fundacją XX. Czartoryskich. Seria: Historia Jazdy Polskiej Nominał: 10 zł Metal: 925/1000 Ag Wymiary: mm Waga: g Stempel: lustrzany Naklad: 100000 sztuk Rant: gładki Dodatek: brak Data emisji: 2010-03-03 Cena emisyjna: 100 zł Centralnie, stylizowany wizerunek trzymającego lancę z proporczykiem szwoleżera na koniu. Poniżej, z lewej strony, stylizowany wizerunek orła z płomienia od trąbki pułku szwoleżerów. U dołu napis: SZWOLEŻER / GWARDII CESARZA / NAPOLEONA I. Andrzej NowakowskiProjektant rewersu Na tle zarysu stylizowanego wizerunku orła napoleońskiego, u góry, z lewej strony, wizerunek orła ustalony dla godła Rzeczypospolitej Polskiej. Nad orłem oznaczenie roku emisji: 2010. W środku stylizowane wizerunki elementów umundurowania i uzbrojenia szwoleżera: czapki, pistoletu, karabinka, czapraka i siodła. U dołu napis: RZECZPOSPOLITA/ POLSKA 10 zł. Pod lewą łapą orła znak mennicy: M/W. Zarządzenie Prezesa Narodowego Banku Polskiegow sprawie ustalenia wzorów, próby, masy i wielkości emisji monet 210 lat temu, 15 czerwca 1808 r., u bram Saragossy stanęły wojska francuskie. Rozpoczynała się jedna z najbardziej legendarnych bitew epoki napoleońskiej. W pierwszym i drugim oblężeniu tego miasta walczyli Polacy. Ich udział w wojnie w Hiszpanii wciąż wywołuje wiele dyskusji. Epoka napoleońska wywarła wielki wpływ na polską kulturę. Przez ostatnie dwieście lat epopeja Legionów, wojsk Księstwa Warszawskiego i legenda ich dowódców stanowiły inspirację dla pisarzy, malarzy i historyków. Szczególnym przykładem są wydarzenia z odległej Hiszpanii, która w latach 1808–1809 stała się głównym polem bitwy pomiędzy dążącym do europejskiej hegemonii Napoleonem a jego przeciwnikami. „Jako oficer wojsk francuskich uczestniczyłem w oblężeniu Saragossy. W kilka dni po zdobyciu miasta, zapuściwszy się w dość odległą dzielnicę, zwróciłem uwagę na niewielki ładnie zbudowany domek, którego, jak mi się zrazu zdawało, Francuzi nie zdążyli jeszcze splądrować” – słowa, którymi rozpoczyna się słynna powieść Jana Potockiego „Rękopis znaleziony w Saragossie”, odnoszą się do dwóch oblężeń stolicy Aragonii, w których wzięli udział Polacy. Ostatnie zdanie dotyczące grabieży i niszczenia tego miasta jest świadectwem ogromnej brutalności, jakimi obie strony wykazały się podczas walk o Saragossę. W 1807 r. częściowo spełniły się polskie sny o niepodległości. Powstanie Księstwa Warszawskiego było świadectwem klęski niektórych wrogów Napoleona. Wciąż jednak jego najpotężniejszym adwersarzem pozostawała Wielka Brytania. Połączone floty Hiszpanii i Wielkiej Brytanii dzięki zwycięstwu pod Trafalgarem pokrzyżowały plany inwazji Francji na Wyspy Brytyjskie. Napoleon potrzebował więc sojuszu wymierzonego w Wielką Brytanię. Kartą przetargową w kontaktach z Hiszpanią była sprzymierzona z Brytyjczykami Portugalia. W zamian za obietnicę otrzymania części terytoriów i kolonii portugalskich Hiszpania wsparła atak Francji. Już pod koniec listopada 1807 r. wojska francuskie dotarły do Lizbony. Jednocześnie Napoleon wzmacniał swoje wpływy wojskowe w Hiszpanii, obsadzając kluczowe twierdze i miasta. W marcu 1808 r. wojska hiszpańskie zajęły Madryt. 5 maja cesarz zmusił Karola IV i jego syna Ferdynanda do zrzeczenia się wszelkich praw do tronu Hiszpanii. Już trzy dni wcześniej obsadzony przez zwolenników Francji parlament zatwierdził brata cesarza Józefa Napoleona jako nowego władcę Królestwa Hiszpanii. W odpowiedzi na narzucenie przez faktycznych okupantów nowego władcy Hiszpanie stanęli do walki. 2 maja w Madrycie wybuchło krótkie, brutalnie stłumione powstanie Dos de Mayo. Brutalność wojsk francuskich upamiętnił na swoich obrazach Francisco Goya, jednak już wcześniej legenda wydarzeń Dos de Mayo odbiła się szerokim echem we wszystkich zakątkach Hiszpanii, stanowiąc podstawę do rozwoju antyfrancuskiego ruchu partyzanckiego. Tym samym Hiszpania stała się kolejnym frontem wojen napoleońskich. Do stłumienia ruchu niepodległościowego Napoleon potrzebował sojuszników, wojsk Księstwa Warszawskiego. Te jednak wiosną 1808 r. były nieprzygotowane do konfliktu. Napoleon miał jednak u swojego boku elitarną szlachecką jednostkę złożoną z Polaków. W 1. Pułku Szwoleżerów-Lansjerów Gwardii Cesarskiej służyli młodzi polscy arystokraci; Tomasz Łubieński, Wincenty Krasiński i Jan Kozietulski. Mimo służby na żołdzie Francji pułk wyróżniał się mundurami wzorowanymi na noszonych przez Kawalerię Narodową przed 1794 r. Najważniejszą polską formacją w Hiszpanii miała być jednak Legia Nadwiślańska dowodzona przez płk. Józefa Chłopickiego. Powstała w marcu 1808 r. na bazie Legii Polsko-Włoskiej. Większość z pięciu tysięcy trzech pułków Legii stanowili żołnierze pochodzenia chłopskiego lub drobnoszlacheckiego. Legia wkroczyła do Hiszpanii w trzech etapach w połowie czerwca 1808 r. i natychmiast skierowała się na Saragossę. Po drodze polscy lansjerzy walczyli z oddziałami aragońskimi stawiającymi zacięty, lecz krótkotrwały opór. Niemal natychmiast po wkroczeniu do Hiszpanii Polacy zetknęli się z brutalnymi realiami wojny partyzanckiej, w której bez pardonu mordowano pojmanych żołnierzy oraz wspierających ich cywilów. Wspomnienia polskich żołnierzy pełne są opisów egzekucji i porzuconych na szlakach okaleczonych ciał. „Nie masz pastwienia się i tortur, których by się na jeńcach francuskich nie dopuścili, nie masz swawoli i rozpusty, której by żołnierz francuski w Hiszpanii nie dopełnił” – pisał jeden z polskich poruczników. Sumienia polskich żołnierzy i oficerów oraz ich ukryte sympatie wobec Hiszpanów walczących o własną suwerenność sprawiały, że wielokrotnie odmawiali wykonywania rozkazów szczególnie niezgodnych z polskim etosem wojskowym. Zarazem od pierwszych dni wojny uchodzili za żołnierzy wyjątkowo odważnych i wzbudzających strach wojsk powstańczych. W poszczególnych miastach i regionach Hiszpanii powstawały samodzielne władze wojskowo-cywilne nazywane „juntas”. Asturia po wygnaniu francuskiego gubernatora wypowiedziała wojnę Napoleonowi. Nieco później Kadyks ogłosił się republiką i uchwalił własną konstytucję. Na czele wojsk mających bronić Saragossy stanął pochodzący ze starej aragońskiej rodziny arystokratycznej gen. José de Palafox y Melzi. Saragossa była dla niego wymarzonym miejscem do obrony. Była miastem typowym dla Hiszpanii; pełnym wąskich uliczek oraz łatwych do ufortyfikowania klasztorów. Hiszpanie wykorzystali opóźnianie marszu wojsk francuskich przez partyzantów do wzniesienia bastionów wzmacniających zaniedbane mury miejskie. Francuzi stanąwszy pod Saragossą, wysłali do obrońców poselstwo proponujące honorową kapitulację. Odpowiedź dowódcy przeszła do historii: „Walka na noże”. Mimo to dowodzący armią cesarską gen. Charles Lefebvre-Desnouettes próbował zdobyć miasto z marszu. Zadanie pierwszego szturmu przypadło polskim lansjerom. Wraz z piechotą wdarli się do miasta i doszli aż do położonego w jego śródmieściu Plaza de Toros. Zagrożeni odcięciem w wąskich uliczkach i ostrzeliwani z dachów wycofali się. Francuscy dowódcy zdecydowali się więc na rozpoczęcie oblężenia. Ich siły były jednak za słabe, aby całkowicie odciąć miasto i zapobiec przedostawaniu się posiłków organizowanych przez Palafoxa. Planowano również rajdy na okoliczne miasteczka mogące stanowić wsparcie dla obrońców Saragossy. Do niedalekiej Epili skierowano oddziały Chłopickiego. Mimo znaczącej przewagi Hiszpanów płk Chłopicki zdecydował się na atak na przygotowane do bitwy oddziały regularnej armii hiszpańskiej. Bitwę rozstrzygnął błyskawiczny atak polskiej piechoty wspieranej przez kawalerię. Hiszpanie stracili ok. sześciuset żołnierzy. Mimo tych zwycięstw do miasta wciąż przedzierały się oddziały hiszpańskie, często wyposażone w artylerię. W odpowiedzi Francuzi prowadzili zmasowany ostrzał miasta, szczególnie najważniejszych bram, z których wychodziły „wycieczki” obrońców. Bohaterstwo żołnierzy i zwykłych mieszkańców Saragossy pokazuje zachowanie 22-letniej Marii Agustiny d’Aragón. Dziewczyna przynosiła żywność obrońcom jednej z bram. Gdy dotarła na miejsce, zastała szaniec zasłany ciałami obrońców. W dłoni jednego z artylerzystów wciąż płonął lont. Odpaliła nim działo, a wystrzał zdziesiątkował nacierającą kolumnę Francuzów. Tego dnia Francuzi tylko na jednym odcinku oblężenia stracili dwustu żołnierzy. Jednym z niewielu sukcesów wojsk cesarskich było zdobycie przez żołnierzy Chłopickiego klasztoru św. Józefa położonego poza murami miasta. Przełomem w bitwie miały być prowadzone prace saperskie, których celem było zniszczenie najsłabszych części murów i przeprowadzenie generalnego szturmu. Pod koniec lipca, gdy prace były na ukończeniu, oblegający miasto wysłali kolejne poselstwo. Odpowiedź Palafoxa była jednoznaczna: „Będziemy się bronić przy pomocy strzelb, lanc, pistoletów i kamieni”. 4 sierpnia ostrzał artyleryjski dokonał czterech wyłomów w murach. Na wąskich uliczkach i placach rozpoczęły się walki o każdy zaułek. Do wnętrza wdarły się oddziały Chłopickiego. Sam pułkownik został ranny w nogę i osłaniany przez swoich piechurów wycofał się z miasta. Najważniejsze budynki, głównie zabudowania klasztorne, wielokrotnie przechodziły z rąk do rąk. 2 Pułk Legii Nadwiślańskiej zajął żeński klasztor Santa Engrácia. Wiele z kobiet popełniło samobójstwo. Wydarzenia te znalazły swoje odbicie na kartach „Popiołów” Stefana Żeromskiego: „Z rozwartych jam w rozpękłych ścianach wypadały coraz to nowe szeregi wystrojonych świątecznie; rzucały się na napastników ze ślepym męstwem. Zamordowano ich bagnetem i zepchnięto do wspólnego z tamtymi grobu. Piechota polska wtargnęła w wyłomy klasztoru. Depcąc ranionych i konających, biegnąc po gzymsach obok piwnic pełnych konania, zbroczeni krwią, w poszarpanych ubraniach, z lufami lepkimi i ociekającymi, chyżo wypadli wreszcie na pierwszy plac. Engrácia! Nareszcie włamali się do tego wściekłego miasta!” – czytamy w rozdziale „Siempre heroica”. Tego dnia straty po obu stronach wyniosły tysiące zabitych i rannych. Wojska cesarskie zajęły ok. trzech czwartych miasta. Siły obu stron były na wyczerpaniu. Mimo wszystko Hiszpanie nie stali na straconych pozycjach. Do miasta zbliżały się posiłki prowadzone przez Palafoxa, który opuścił miasto przed szturmem. 9 sierpnia jego atakowany przez Polaków konwój złożony z czterech tysięcy żołnierzy i kilkuset wozów z zaopatrzeniem wszedł do kontrolowanej przez obrońców części miasta, wzmacniając morale obrońców. Do Francuzów dotarły wieści o klęsce ich wojsk pod Bailén w Andaluzji i cofaniu się wojsk Joachima Murata na północ. 13 sierpnia oblężenie zwinięto. Jego ostatnim akordem było wysadzenie klasztorów i murów obronnych przez saperów z Legii Nadwiślańskiej. W trakcie bitwy i odwrotu na północ Legia straciła ok. tysiąca żołnierzy. Straty francuskie były blisko czterokrotnie większe. Napoleon planował już nową kampanię, która miała złamać opór Hiszpanów. Jej najbardziej legendarnym epizodem stała się szarża pod Somosierrą. Kolejny dramat Saragossy rozpoczął się w grudniu 1808 r. Ponownie na czele obrony stanął gen. Palafox. Tym razem jego siły były większe i lepiej przygotowane. Groźniejszy był jednak przeciwnik, czyli wojska francuskie i Księstwa Warszawskiego. Ponownie o losach bitwy miały zadecydować walki uliczne. W ciągu dwóch miesięcy walk zginęło i zostało rannych ok. 34 tys. cywilów i 15 tys. żołnierzy hiszpańskich. Populacja miasta spadła z ponad 55 do 15 tys. mieszkańców. Do niewoli wzięto 12 tys. wycieńczonych obrońców. Straty polskie i francuskie wyniosły ok. 10 tys. żołnierzy. „Złowroga masa trumien zapełniała przedsionek kościelny i boczne nawy, posadzki głównej nawy nie było widać pod czarnymi postaciami pochylonymi w modlitwie, których łkanie mieszało się z monotonnymi modlitwami księży. Spostrzegłem tam, klęczących niedaleko wielkiego ołtarza kilku żołnierzy francuskich. Dym kadzideł i niezliczona ilość świec podnosił się z wolna pod sklepienie podziurawione naszymi kulami” – pisał jeden z polskich oficerów. Polskie oddziały spędziły w Hiszpanii kolejne kilkanaście miesięcy. Napoleon wycofał je dopiero w ramach przygotowań do wojny z Rosją w 1810 r. Część pozostała tam na zawsze i ożeniła się Hiszpankami, rezygnując z kariery w wojsku Napoleona. Być może na ich decyzje wpływały pytania zadawane przez Hiszpanów. Stryj hiszpańskiej żony jednego z osiedlonych w Hiszpanii oficerów, ksiądz z Saragossy, zapytał, dlaczego ten walczył przeciw katolickim Hiszpanom w interesie Napoleona. „Trudna była odpowiedź na wyrazy prawdy wyrzeczone przez starca, westchnąłem głęboko, a westchnienie moje może i on zrozumiał” – wspominał polski oficer. Gorycz hiszpańskiego etapu epopei napoleońskiej znalazła swoje odbicie na kartach wspomnień i w cytowanych już „Popiołach”. Rozważania te na zawsze wpłynęły na toczące się do dziś dyskusje o trwaniu Polaków u boku Napoleona. W listopadzie 2013 r. na murach dziedzińca bazyliki Engrácia odsłonięto tablicę ku czci polskich uczestników walk. Obecny na uroczystości kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Stanisław Ciechanowski stwierdził, że „nigdy w historii Polacy nie odczuwali takiego dyskomfortu moralnego, jak tutaj w Hiszpanii”. Dodał, iż walki w Saragossie stały się „przedmiotem narodowej skruchy” i „Polacy już nigdy więcej nie uczestniczyli w niesprawiedliwych wojnach”. Prezes Stowarzyszenia Oblężeń Saragossy Gonzalo Aguado Aguaron, który był inicjatorem umieszczenia tablicy, powiedział wówczas że uczestnictwo Polaków w walkach „wywołało w nich poczucie frustracji i po ich powrocie do ojczyzny wiele pisano na temat przykładu, jaki Saragossa dała w walce o wolność”. Uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty na grobie gen. Palafoxa w krypcie bazyliki del Pilar. Cytaty z pamiętników polskich żołnierzy za opracowaniem „Saragossa 1809” wydanym w serii „Zwycięskie bitwy Polaków”.

żołnierz polskiego pułku gwardii napoleońskiej